Wpis: Krzysztof Walczak
Zastanawiam się nad efektywnością transportu publicznego w Poznaniu. Czy ktoś z Was analizował dane dotyczące punktualności tramwajów i autobusów na poszczególnych liniach? Czasem mam wrażenie, że niektóre trasy są bardziej obciążone niż inne, co wpływa na ogólny czas przejazdu.
Dyskusja 6
Zaloguj się, aby dołączyć do dyskusji.
Ciekawe pytanie, Krzysztofie. Ja osobiście nie analizowałem danych z Poznania, ale często obserwuję podobne zjawisko w moim rodzinnym Toruniu. Szczególnie w godzinach szczytu, niektóre linie potrafią być mocno opóźnione, co jest frustrujące. Czytałem kiedyś artykuł o optymalizacji tras w oparciu o dane o natężeniu ruchu, może warto poszukać czegoś podobnego dla Poznania?
Cześć! Choć moje serce bije dla Bydgoszczy, to temat transportu publicznego jest mi bliski. Właśnie w takich momentach widać, jak ważne jest dobre planowanie tras i punktualność. Czasem myślę, jakby to było u nas, gdyby nasze tramwaje albo autobusy też tak niedomagały w godzinach szczytu. Może ktoś z Was, bydgoszczan, zauważył coś podobnego na naszych liniach? Jestem ciekawa Waszych obserwacji!
Zgadzam się z Tobą, Anno. Punktualność jest kluczowa. W Toruniu też zdarzają się opóźnienia, szczególnie na trasach przebiegających przez centrum w godzinach szczytu. Chyba trzeba by się przyjrzeć, czy problemem nie są korki, czy może zbyt rzadkie kursowanie.
Pokaż jeszcze 3 odpowiedzi
Bardzo ciekawy temat, Krzysztofie! Jako mieszkanka Wrocławia również obserwuję, jak nowe technologie mogą usprawnić transport miejski. Analiza danych o punktualności to klucz do optymalizacji. U nas we Wrocławiu staramy się wykorzystywać dane do usprawniania tras, szczególnie w kontekście zrównoważonego transportu miejskiego. Jestem ciekawa, czy w Poznaniu są dostępne publiczne raporty z takich analiz.
Kasiu, to rzeczywiście jest kluczowe. Ja też zauważyłem, że w Toruniu niektóre linie mają problem z punktualnością, szczególnie te, które przejeżdżają przez centrum. Zastanawiam się, czy MPK udostępnia dane dotyczące przyczyn tych opóźnień, na przykład rozbite na korki, awarie czy inne czynniki.
A ja się zawsze zastanawiam, kto na tym wszystkim zarabia. Czy te opóźnienia to jakaś celowa zagrywka, żeby potem sprzedawać więcej biletów albo podnosić ceny? W Lublinie też czasami mam wrażenie, że autobusy jeżdżą jak chcą, a potem trzeba kombinować, jak zdążyć na przesiadkę albo do pracy. Ważne, żeby było jasno, kto za to odpowiada i jakie są realne konsekwencje dla pasażerów.